BACOWANIE XLI 11 - 12.grudzień.2025r.
Uczestnicy: Tadek, Piusiu, P1, P2, S1
Trasa:Gorcowe - Hale Gorcowskie(nocleg) - Gorc - Mraźnice - Gorcowe - Och(otnica).
Następna opowieść z cyklu "reportera przy tym nie było. (zanosi się na nową, świecką tradycję)
Tym razem na nocleg został wybrany szałas położony na zachodnim grzbiecie Gorca, o krok na pn. od Hal Podgorcowych
Piątka Uczestników (w tym jeden cywil) wyrusza starym szlakiem do Zabrzeży. Dlaczego nie konsumowali w Zajeździe Kałużna nie wiem, natomiast odwiedzili sklep Maurera Na zdjęciu mordy niby wesołe, jednakże nie dostałem żadnej informacji o jakości obsługi, tzn o wyglądzie (i walorach towarzyskich) barmanki. Restauracja "OCH..." do południa zamknięta w ramach walki z alkoholizmem, jakże rozpowszechnionym wśród górali i turystów.
Tu należy westchnąć i wspomnieć Karcmę Rumak, poprzedniczkę obecnej knajpy. Może nie była przesadnie elegancka, ale miała swój charakter, w odróżnieniu od obecnej, która jest tylko dodatkiem do sali bankietowej.
Tak więc, bus skręca w dol. Gorcowego i zatrzymuje się 600m, przed końcem asfaltu. Dwójka (P1,S1) rusza w górę doliny, prawdopodobnie powtarzając drogę Tadka i Bola z Bacowania XLVIII z 2023r. Trójka z Piusem na czele kieruje się na grzbiet Piorunowca (Jaworzyny Gorcowskiej), gdyż do zbadania jest szałas leżący na zachodnim skłonie tegoż grzbietu. Po przejściu niecałego kilometra i 200m w pionie są na grzbiecie. Piotrek cofa się trochę aby zbadać szałas. Nie jest najgorszy. Teraz 2,5 km drogą grzbietową na Hale Podgorcowe i szałasu, w którym gospodaruje już pozostała dwójka. Mają jakiś kłopot z rozpaleniem ogniska, mimo obecności strażaka. Przyjście Piusia rozwiązuje problem. Szałas, a raczej chałupa w bardzo dobrym stanie i nieźle wyposażona. Jedynym mankamentem jest brak widoków, ale w nocy to nie doskwiera za bardzo.
Rankiem pogoda jak drut - przymrozek i błękitne niebo. Droga powrotna wiedzie przez szczyt Gorca. Na polanie Gorc Młynieński dłuższy postój. Widoki obłędne. Oglądając te zdjęcia doznaję typowej kobiecej zawiści. Dalej grzbietem na Mraźnicę (Bac.XLVIII), polanę leżącą na grzbiecie ograniczającym dol. Gorcowego od pn. wschodu. (Grzbiet ten jest nazywany czasem Strzelowskie od osiedla leżącego na nim.) Za Mraźnicami wycieczka opuszcza grzbiet schodząc polanami, przygodnymi ścieżkami, a także bezdrożem w dolinę. Tadek zaszył się w teren, w którym musiał użyć "Metody Marmaroskiej", ćwiczonej przez nas na Pietrosie Bardau. - Rzucasz plecak w przepaść i zjeżdżasz na dupie w ślad za nim, a na dole starasz się zebrać do kupy zawartość plecaka. Tu nie było tak tragicznie, Gorc to nie Pietros. W tym czasie pierwsza trójka była już na asfalcie i za radą Horacego "carpe diem" popędziła do knajpy. Jednakże prawdziwe zakończenie wycieczki odbyło się, zgodnie z nową, świecką tradycją w pizzerni w Kaminiu.
I ja tam byłem, dwa piwa wypiłem,
po czym zapisałem to co usłyszałem.
Tajemnik.

POWRóT